Dla przypomnienia MOTOMI do niedawna była wschodzącą gwiazdką na rynku moto ogłoszeń.

Zaczęło się wszystko od kampanii m.in. w TV o sporym zasięgu. Wszyscy profesjonalni sprzedawcy mięli nadzieję zerwania z monopolem Otomoto.

Sprzedający mięli nadzieję, iż nowo powstający serwis przyciągnie ich chociażby darmowym ogłoszeniem – od samego początku niezmiennie 9,84 zł – gdyż płacąc nie miało się gwarancji chociażby 100 odsłon.

Branża od dawna narzekała na ceny, a Motomi nie przyszło z odsieczą. Zasięg był wciąż za mały mimo reklam – nawet za niecałe 10zł.

Opinie osób zawodowo trudniących się sprzedażą aut brzmiały zwykle tak:

“…tylko np. za 2,49zł za ogłoszenie. Takie coś by mnie interesowało i na pewno wszystkie auta byłyby wtedy tam powystawiane, póki co dla mnie za drogo w stosunku do efektywności.”

“…3 dni i 432 wyświetlenia na Otomoto, a na Motomi 12″

A więc jednoznacznie cena musi być proporcjonalna do zasięgu oferty.

Ostatecznie poszukujący auta pozostali przy starym nawyku przeglądania ofert na otomoto/allegro/olx, gdyż po kilku miesiącach funkcjonowania serwisu ofert było jak na lekarstwo, a po roku ich liczba nie wzrastała.

Koniec

Serwis przetrwał niespełna 2 lata nie uzyskując zasięgu umożliwiającego samofinansowanie się. Pozostaje jedynie spekulować, co by było, gdyby na początku wprowadzili zachętę w formie bezpłatnych pierwszych ogłoszeń sprzedaży, czy też symbolicznej kwoty 1 zł netto – jaka była na początku Otomoto.

Po dwóch latach zapewne skończyło się finansowanie projektu lub w tajemniczych okolicznościach serwis został podkupiony, by nie mieszać na rynku.

Domena jest jeszcze aktywna/opłacona i pozostaje własnością pierwszego właściciela Pixel Office Sp. z o.o. jednak sama firma przestała udzielać się na FB i prowadzić profil FB Motomi.
Jedyne co po nich pozostało to magazynmotomi.pl z newsami oraz rzesza fanów na FB.

W mojej opinii, którą kiedyś już przestawiałem – jedyną szansą dla Motomi lub innego tego typu serwisu byłaby wartość dodana samej oferty, jednak o tym innym razem.